~~~~~Leon~~~~~
Od: Ludmiła
Spacer?
Dzisiaj, o której będziesz chciał.
Spacer?
Dzisiaj, o której będziesz chciał.
Sobota więc chyba masz wolne :)
Wynagrodzisz mi ostatnią kawę :)
Wynagrodzisz mi ostatnią kawę :)
Do: Ludmiła
13:00?
13:00?
Od: Ludmiła
Może być. Na placu głównym?
Może być. Na placu głównym?
Do: Ludmiła
Okej :)
Okej :)
Nie widziałem się z Ludmiłą dobre dwa tygodnie. Najpierw ten pogrzeb, potem praca. Cieszę się , że zaproponowała spotkanie bo chciałbym odnowić z nią kontakt. W końcu kiedyś byliśmy przyjaciółmi. Dochodziła 12:00. Jak zwykle moja mama ucieszyła się kiedy poprosiłem ją o popilnowanie Melki na dwie lub trzy godzinki. Zgodziła się bez wahania. Zadowolony udałem się w umówione miejsce. Ku mojemu zadowoleniu, byłem na miejscu pierwszy. Zazwyczaj to ona na mnie czekała. Chwilę później zobaczyłem ją. Wiatr rozwiewał jej długie blond włosy. Miała na sobie kremowy płaszczyk i czarne szpilki. Podeszła do mnie i szeroko się uśmiechnęła.
-Ale dzisiaj wieje - zaśmiała się i cmoknęła mnie w policzek na powitanie.
-Mimo to, widzę utrzymujesz równowagę w tych butach.
-Ale dzisiaj wieje - zaśmiała się i cmoknęła mnie w policzek na powitanie.
-Mimo to, widzę utrzymujesz równowagę w tych butach.
-Jestem taka niska - westchnęła - Muszę się jakoś podwyższyć.
Zaśmialiśmy się.
-Gdzie idziemy?
-Przed siebie - odparła i pociągnęła mnie za sobą.
Szliśmy parkiem, rozmawiając o totalnych bzdurach. Zatrzymaliśmy się po drodze na lody. Może to nie do końca był dobry pomysł bo w końcu mamy środek listopada ale jak szaleć to szaleć. Wspominaliśmy szkolne czasy i ku mojej uciesze, ani razu nie zeszliśmy na temat Violetty.
-Pamiętasz jak próbowałeś ściągać i zawsze wpadałeś?
-To było okropne.
Śmialiśmy się i żartowaliśmy. Od czasu zerwania z Violettą, raczej mało było sytuacji kiedy bym był rozbawiony.
-Chyba się trochę ubrudziłaś - powiedziałem kiedy spojrzeliśmy na siebie a ona znowu się zaśmiała.
-Naprawdę? Ale ze mnie niezdara, nie nawet chusteczki. Gdzie? - spytała.
-Poczekaj ja chyba mam jakąś chusteczkę - wyciągnąłem z kieszeni paczkę i wyjąłem jedną - O tutaj - wytarłem jej ubrudzone miejsce obok ust.
Uśmiechnęła się.
-Dzięki.
Rozmawiało nam się wspaniale. Nie musiałem myśleć o Violettcie, o pracy, o tym ,że sam muszę wychowywać Melanie. No właśnie. Nie powiedziałem jeszcze mojej koleżance o tym ,że mam dziecko. Sam nie wiem czemu. To tylko stara znajomość więc to chyba i tak niepotrzebne. A może po prostu boję się ,że wtedy ona już nie będzie chciała się ze mną spotykać. Do rzeczywistości przywołał mnie dźwięk mojej komórki. Na wyświetlaczu widniała napis "Violetta". Przeprosiłem Ludmiłę i odebrałem.
-Tak?
-Leon, wybacz ,że dzwonię ale mam pilną sprawę.
-O co chodzi?
-Powinnam była ci o tym wcześniej powiedzieć. Za godzinę mamy spotkanie u notariusza. W -sprawie testamentu i spadku po mamie.
-Violetta ale to już nie jest moja sprawa.
-No właśnie ,że jest. Moja mama ci coś zapisała. Tak powiedział notariusz.
-Czemu mi tego wcześniej nie powiedziałaś. Jestem teraz zajęty.
-Nie wiem, sama się dopiero dzisiaj dowiedziałam. Proszę cię przyjedź. Podeślę ci adres esemesem.
-No dobrze.
-Do zobaczenia.
-Na razie.
Schowałem telefon do kieszeni. Ludmiła patrzyła na mnie badawczo.
-Violetta?
-Tak. Chodzi o testament jej matki. Ludmiła wybacz ale muszę iść - powiedziałem zmieszany, całując ją na pożegnanie w policzek.
-Nie szkodzi, do zobaczenia!
-Do zobaczenia!
W następnym rozdziale...
-Dobrze, w takim razie zacznijmy....
-Dzień dobry. Najmocniej przepraszam za spóźnienie...
-Nie szkodzi, jest pan w porę. Właśnie mieliśmy zaczynać....
***
8 września, godzina 16:00
Maddy :)
OdpowiedzUsuńCUDOWNY.
UsuńOni coraz częściej się spotykają. Zaczynam się bać. A co jak oni coś do siebie jednak poczują? Niby Leon zasługuje na szczęście, ale ja nie zniose Leomiły 😞
Może i bym przeżyła, ale miałabym nie mały problem.
Odczytanie testamentu? Ciekawe co mu zapisała. A może oni dostali coś wspólnie?
Nastąpiły zapowiada się ciekawe;* w takim razie czekam na next :*
Buziaczki :* ❤
Maddy ❤
Vicky :)
OdpowiedzUsuńPati :)
OdpowiedzUsuńO nie nie nie nie! Oni nie mogą tak często się spotykać! Ciekawe co mu przepisała. Mam nadzieję że się nie pokłócą. Czekam na następny wspaniały rozdział 😉
UsuńBlagam niech Lu i Leon nie beda razem
OdpowiedzUsuńRozdzila jak zawsze swietny !:*
Cudowny.
OdpowiedzUsuńChociaż mam wrażenie, że Leon i Ludmiła się do siebie zbliżają i to mi się nie podoba.
Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.
Pozdrawiam, Asia Blanco.
Wiesz co na początku sobie myślałam- Boże tylko nie Lu, ale jak się nad tym głębiej zastanowić; czemu nie? Ale może tak dla równowagi Violi też by zaczęło się układać?
OdpowiedzUsuńWitam.
OdpowiedzUsuńRozdział jest cudowny!
Ludmiła i Leon?
To byłoby ciekawe połączenie.
Mama Violetty zapisała coś Leonowi? Co to?
Wpadniesz do mnie?
Pozdrawiam.
Miss Blueberry
Pozdrawiam.
Wspaniały!!!❤
OdpowiedzUsuńLudmiła cofnij się.
OdpowiedzUsuńNaprawdę cię lubię ,ale to strefa zakazana.
Leon jest przeznaczony tylko dla Violetty.
Testament.Leon tam jest.
Co matka V przepisała Verdasowi?
czekam:*
Wspaniałe
Cudowne
Gabi:*