sobota, 30 kwietnia 2016

Jak księżniczka z księciem-leonetta. Rozdział 15

Odrzuciła telefon z powrotem na łóżko. Wyszła z pokoju i wróciła do jadalni. Leon od razu zauważył ,że Violetta nagle posmutniała. Starał się ją nieco rozweselić podczas obiadu ale nie wychodziło mu to za bardzo.
 
Po skończonym obiedzie zaprowadził Violette do królewskiej stajni.
-Po co tutaj przyszliśmy - powiedziała znudzona patrząc na konie.
-Pomyślałem ,że nie warto tracić tak pięknego popołudnia i się przejdziemy - uśmiechnął się - Ale tym razem na osobnych koniach.
-Leon ale - zaczęła lecz jej przerwał.
-Ja wyprowadzam konie a ty idź się przebierz i żadnego ale - powiedział stanowczo.
Violetta chcąc nie chcąc wykonała polecenie i po kilku minutach wróciła do Leona. Ten pomógł jej wsiąść na konia.
-A właściwie gdzie jedziemy? - spytała siedząc sztywno na swoim koniu.
-Przed siebie - odparł.
Przejechali kawałek drogi aż w końcu Leon postanowił zacząć rozmowę.
-Powiesz mi co cię tak zmartwiło? - zapytał patrząc na nią uważnie.
-Nic szczególnego - odpowiedziała krótko.
-A mnie się wydaje ,że to jednak jakaś poważniejsza sprawa - mrugnął do niej.
-Nie, to nic ważnego - nie chciała o tym rozmawiać.
-Okej ale nie jesteś na mnie zła?
-Nie, nie mam powodów.
Leon nie był do końca przekonany co do słów Violetty ale nie chciał już naciskać. Przez resztę drogi nie poruszali już tego tematu. Leon starał się jakoś rozweselić dziewczynę i tym razem nawet mu się udało. Całe popołudnie spędzili na koniach. Wieczorem rozstali się w dobrych nastrojach.
Violetta otworzyła swój pamiętnik i zaczęła pisać.

Drogi Pamiętniku!
Przeczytałam dzisiaj SMS-y Leona. Wiem ,że to jego prywatna sprawa ale nie mogłam się powstrzymać. Leon chce się spotkać z Francescą. Nie wiem dlaczego jak o tym myślę czuję... Właściwie nie wiem jak to opisać. Dzisiaj po południu było bardzo miło. Dobrze się bawiłam na koniach. Muszę przyznać ,że polubiłam Leona. A myślałam ,że jest on taki sam jak inni książęta. A jednak da się z nim rozmawiać. Teraz stawiam sobie jedno pytanie. Czy Leon zakochał się w Fran?

Zamknęła pamiętnik i położyła się. W głowie miała tyle pytań. Nagle usłyszała dźwięk przychodzącego SMS-a. Jak się po chwili okazało był to SMS od Fran
Fran:
Viola! Poważna sprawa!

Ja:
Co się stało? :D


Fran: 
Właśnie piszę z Leonem. Nasza rozmowa:
Ja: Co robisz?
On: Myślę
Ja: O czym? :) 
On: O twoim uśmiechu ;)

Viola ratuj! Co mam mu odpisać!?

Violettcie uśmiech zszedł z twarzy. 

Ja:
Nie wiem, odpisz co chcesz.

Fran:
Co on mógł mieć na myśli?
Myślisz ,że on wiesz...

Ja:
To bardzo prawdopodobne ,że mu się podobasz.

Fran: 
Wiesz w sumie, ja też go polubiłam. 
Jest miły...

Ja:
Tylko polubiłaś czy coś więcej?

Violette ściskało od środka. Bała się odpowiedzi kuzynki. Sama nie wiedziała dlaczego. Przecież Leon jej się nie podobał, nie miała prawa być zazdrosna.

Fran:
Nie  wiem... Ale chyba coś więcej...
 

**********************************************************************************
Hej, hej :*
Tak prezentuje się rozdział 15.
Niestety ale na leonette będziecie jeszcze musieli poczekać. 
Piszcie co myślicie o rozdziale :) 
Do zobaczenia :) 

piątek, 29 kwietnia 2016

Jak księżniczka z księciem-leonetta. Rozdział 14

Kochany pamiętniku!
Nie wiem sama czy jestem zła na Leona czy nie. A nawet jeśli jestem to nie mam pojęcia za co. Przecież Fran jest bardzo sympatyczna więc nie dziwię się ,że Leon ją polubił. Widziałam jak ją przytulił na pożegnanie. Ciekawe czy ze mną też będzie się tak czule żegnał. Dzisiaj mija piąty dzień. Jeszcze tylko jutro i pojutrze. A następnego dnia z samego rana odjeżdżają. Jeszcze dwa dni. W sumie trzy bo dzisiejszy dopiero się zaczął. Za moment śniadanie. Muszę iść.

Violetta zamknęła pamiętnik i zeszła do jadalni. Wszyscy już byli tylko jedno miejsce było puste. Nie było Leona. Dziewczyna usiadła. Śniadanie zaczęło się bez Leona. Jego ojciec stwierdził ,że najlepiej zacząć bez niego.
Kiedy śniadanie dobiegało końca do jadalni wpadł Leon. Grzecznie przeprosił za spóźnienie i zajął swoje miejsce. Uśmiechnął się do Violetty. Odpowiedziała mu bladym uśmiechem.  Po śniadaniu oboje wyszli na zewnątrz. Nie mieli konkretnych planów na resztę dnia. Spacerowali i rozmawiali. Violetta prawie zapomniała o zdarzeniach z poprzedniego dnia  ale jednak coś musiało jej o tym przypomnieć. 
-Fran kogoś ma? - spytał Leon bez ogródek.
-Co? - zdziwiła się.
-Czy Francesca ma kogoś. No wiesz czy ma chłopaka - powtórzył.
-Dlaczego mnie o to pytasz - odpowiedziała starając się panować nad złością.
-A dlaczego nie. Powiedz mi po prostu.
-Nie ma - powiedziała zgodnie z prawdą lecz po chwili dodała - Podoba ci się?
-Jest miła - odparł w zamyśleniu. 
Violettę jeszcze bardziej to zirytowało. Nie odezwała się. Ale on nie miał zamiaru skończyć rozmowy.
-Przyjeżdża do ciebie co tydzień? - zapytał.
-Tak.
-Na balu też była ostatnio?
-Była. Widziała cię - powiedziała patrząc uważnie nie chłopaka.
-Ja jej nie - uśmiechnął się sam do siebie. 
Violetta była pewna ,że coś tu nie gra. Albo jej się zdawało albo Leon najwyraźniej zakochał się w jej kuzynce. Nagle zadzwonił telefon Leona. Dostał SMS-a. Najwidoczniej bardzo miłego bo uśmiechnął się do wyświetlacza. Reszta przedpołudnia minęła im w dziwnej atmosferze. Mało mówili, może dlatego ,że Leon cały czas miał wzrok wlepiony w telefon. 

Podczas obiadu Violetta przeprosiła wszystkich i pod pretekstem udania się do toalety poszła do sypialni Leona. Na łóżku leżała komórka chłopaka. Księżniczka niepewnie wzięła ją do ręki. Wahała się przez chwilę. W końcu jednak odblokowała telefon i weszła w skrzynkę odbiorczą. Na jej twarzy pojawił się nagły smutek. Już wiedziała z kim Leon pisał przez cały czas. Przeczytała kilka wiadomości.


Francesca:
Hej, miałam się odezwać :)
Mam nadzieję ,że nie przeszkadzam.

Ja:
Hej, miło ,że się odezwałaś :)
Nie przeszkadzasz, jak minęła podróż do domu?

Francesca:
Dobrze :)

Ja:
Spotkamy się jeszcze? Miło nam się rozmawiało.

Francesca:
Bardzo chętnie. Może jak już wrócisz od Violi
to znajdziemy chwilkę :)


Ja:
To świetnie :*


Wiadomości było o wiele więcej ale Violetta nie chciała ich już czytać. Leon zamierzał spotkać się jeszcze z Francescą. 

czwartek, 28 kwietnia 2016

Jak księżniczka z księciem-leonetta. Rozdział 13

Leon  wstał rano bardzo wcześnie. Do śniadania zostało jeszcze kilka godzin. Zasnął wczoraj bardzo późno dlatego sam się sobie dziwił ,że już się obudził. W jego głowie ciągle jeszcze żyły myśli z wczorajszego spaceru spędzonego z kuzynką Violetty. Nie chciał się przed samym sobą do tego przyznać ale prawda była taka ,że dziewczyna bardzo mu się spodobała. Jej kruczoczarne włosy lśniły wczoraj w zachodzie słońca a jej blada twarz była taka roześmiana. Urzekła go całą swoją osobą i ta myśl nie dawała mu spokoju od wczorajszego wieczora. Nie wiedział co z nią począć, albo może wcale nie chciał nic z nią robić.

***

-O Francesca kochanie jak promiennie wyglądasz, tak mi wczoraj szybko mignęłaś ,że nie zdążyłam z tobą nawet słówka zamienić - powiedziała królowa Maria kiedy Francesca i Violetta weszły do jadalni na śniadanie.
-Dzień dobry ciociu - uśmiechnęła się dziewczyna.
-Siadajcie proszę - wskazała ręką na stół i po chwili wszyscy już siedzieli na swoich miejscach.
Francesca zajęła miejsce obok Leona. Violetta swoje zwykłe. Zaczęli jeść śniadanie i rozmawiać na różne tematy. Rodzice Violetty z rodzicami Leona, Francesca z Leonem a Violetta bezgłośnie do swojej sałatki ze świeżych warzyw. Dłubała widelcem w miseczce i przysłuchiwała się rozmowie Leona i Fran. Śmiali się, rozmawiali jakby byli tylko oni jedni w pomieszczeniu. Albo i na całym świecie. Tymczasem ona biła się z myślami dlaczego jej to tak bardzo przeszkadza. Może czuła się dotknięta ,że w ogóle nie zwracają na nią uwagi. Koniec końców dotrwała do końca tego cichego śniadania. Razem z Francescą spędziły miłe popołudnie w bibliotece królewskiej. Violetta prawie zapomniała o Leonie ale jednak on musiał przyjść i na osobności pożegnać się z Francescą.
-Francesca! - zawołał Leon idąc szybkim krokiem w stronę dziewczyn - Chciałbym się pożegnać.
-Miło z twojej strony - uśmiechnęła się.
-Wiesz bo... - zatrzymał się i zerknął na stojącą obok Violettę.
Księżniczka od razu zrozumiała przekaz jaki był zawarty w tyk krótkim ale dobitnym spojrzeniu. Przytuliła kuzynkę na pożegnanie i odeszła dumnym krokiem.
-Francesca strasznie miło cię było poznać - zaczął a ręce całe mu drżały.
-Mi też było miło - odpowiedziała.
-Zadzwoń kiedyś to może jeszcze się spotkamy - wyciągnął z kieszeni spodni mały bilecik gdzie był napisany jego numer telefonu.
-Dzięki, bardzo chętnie zadzwonię - obiecała.
-To... To cześć - powiedział szybko i przytulił dziewczynę  a ona z czułością odwzajemniła uścisk.
-Pa pa - pokiwała dłonią wsiadając do auta.
Kiedy samochód odjechał z dziedzińca Leon głośno wypuścił powietrze. Teraz miał tylko nadzieję ,że Francesca odezwie się do niego niebawem.

***
Wieczorem Violetta i Leon siedzieli w ogrodach pałacowych. Księżniczka czytała książkę a on siedział na trawie i patrzył na zachód słońca. Patrzył chwilami na nią i zastanawiał się dlaczego szatynka zrobiła się nagle taka cicha.
-Czemu nic nie mówisz? - odezwał się nagle.
-Nie mam nic do powiedzenia - odpowiedziała szybko nie odrywając wzroku od książki.
-No właśnie zauważyłem - zaśmiał się - Coś cię gryzie.
-To pytanie czy stwierdzenie?
-Raczej to drugie - powiedział - I nie zaprzeczaj bo i tak nie uwierzę.
-A od kiedy się tak martwisz? - rzuciła patrząc na niego uważnie i  z lekkim wyrzutem.
-A od kiedy jesteś taka spięta? - spytał patrząc na nią z miłym uśmiechem.
Spuściła wzrok i nic nie odpowiedziała. Po chwili oboje wrócili do swoich poprzednich czynności.

 *********************************************************************************
Hej, hej kochani!
Rozdział 13 już za  nami, mam nadzieję ,że wam się podoba :)
Mam w planach niedługo zajrzeć do nasze leonetty z poprzedniego opowiadania. Co za tym idzie, szykuje się one shot.
Przy okazji, wiem ,że już to robiła ale chciałam was zaprosić jeszcze raz na mojego drugiego bloga, zaczynam tam właśnie opowiadanie i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie go bez was. Mam nadzieję ,że wpadniecie i zostawicie po sobie ślad :)
Wklejam wam jeszcze raz link: KLIK
I do zobaczenia niedługo:)

środa, 27 kwietnia 2016

Jak księżniczka z księciem-leonetta. Rozdział 12

-Hej Viola - Francesca wyskoczyła z karety i rzuciła się na szyję Violettcie która czekała na nią na dziedzińcu.
-No hej - odpowiedziała.
-Masz gościa słyszałam - szepnęła podekscytowana Fran.
-Tak, poznasz go - Violetta uśmiechnęła się.
-A gdzie go teraz masz?
-Niedawno poszedł gdzieś z moim i swoim ojcem. Powinien niedługo wrócić.

***

Violetta i jej kuzynka Francesca poszły do ogrodu królewskiego i jak zwykle usiadła na drewnianych huśtawkach. Zaczęły plotkować tak jak to zawsze robiły. Po niedługim czasie dołączył do nich Leon. Dziewczyny wstały.
-O ty pewnie jesteś Francesca - powiedział chłopak widząc czarnowłosą towarzyszkę Violetty.
-A ty pewnie Leon - uśmiechnęła się Fran witając się z Leonem.
Violetta uważnie przyglądała się Leonowi któremu w oczach pojawiły się dziwne iskierki. 
-Zostajesz do jutra tak? - zapytał Leon Francescę.
-Tak - odpowiedziała dziewczyna - Będziemy mieli okazje się poznać.
-Dobra może chodźmy do środka - zaproponowała nagle Violetta - Obiad niedługo.
Cała trójka ruszyła w stronę zamku. Violetta szła obok Francesci a z kolei ta obok Leona. Rozmawiała z nim bardzo swobodnie. Widać było ,że od razu znaleźli wspólny język. Violetta przysłuchiwała się tej rozmowie w absolutne ciszy. Dopiero kiedy siedzieli już w jadalni jej kuzynka włączyła ją do rozmowy. 

***

Kiedy Francesca przyjeżdżała to zazwyczaj dziewczyny wolały spać w jednej sypialni żeby mogły rozmawiać do której chciały. Tak było i tym razem. Violetta czekała na swoją kuzynkę w swojej sypialni. Przygotowała jedzenie, picie i górę poduszek które poukładała na podłodze tak jak to robiły od dzieciństwa. Francesca spóźniała się. Violetta czekała zajadając popcorn całymi garściami. Miała dosyć czekania albo być może podświadomie denerwowała ją myśl ,że Francesca wyszła z Leonem na spacer dokoła królestwa. Może to to ją denerwowało ale na pewno nie miała zamiaru się do tego przyznawać. Ani przed sobą ani przed nikim. Nagle drzwi się otworzyły i do komnaty weszła rozradowana Fran.
-Długo czekasz? - spytała siadając obok niej na poduszce.
-Nie - odpowiedziała krótko.
-Okej, to ja idę się szybko umyć i zaczynamy nasz babski wieczór - powiedziała Fran wstając i biegnąc do łazienki. 
Po około 20 minutach Francesca wyszła w swoim szlafroku i usiadła naprzeciw kuzynki biorąc do ust ciastko.
-Jak było z Leonem? - zagadnęła Violetta obojętnym tonem.
-Świetnie. Nie sądziłam ,że jest aż tak sympatyczny - zaczęła żywo Fran - Mamy tyle wspólnych tematów. Wiedziałaś ,że w dzieciństwie uczył się tańczyć? Teraz sam się z tego śmieje. W ogóle jest bardzo miły i fajnie się z nim żartuje. Mogłaś iść z nami.
-Podoba ci się? - spytała kuzynki patrząc na nią uważnie.
-Nie no co ty - zaśmiała się Fran - Nawet go dobrze nie znam. Ale jest fajny.
Może na razie nie była w nim zakochana ale Violetta wiedziała ,że prędzej czy później może to nastąpić.

wtorek, 26 kwietnia 2016

One shot - leonetta. "Poszukajmy lepszego wyjścia"


One shot dedykuje Gosi. Co prawda napisała komentarz z anonima ale podpisała się Gosia.
Miłego czytania:*

*********************

-Leon proszę puść - powiedziałam przez łzy.
Kiedy zobaczył ,że moje oczy się szklą od razu puścił moje nadgarstki. Westchnęłam z ulgi. Moje ręce były czerwone i strasznie piekły.
-Przepraszam - powiedział patrząc na mnie pustym wzrokiem.
Po chwili odszedł zamykając się na klucz w swoim biurze. Rozmasowałam obolałe miejsce. Kocham Leona takim jakim jest ale czasem zachowuje się wobec mnie trochę nie tak jak powinien. Już kilka razy zdarzyło się ,że Leon prawie mnie uderzył ale zawsze potrafił się opanować. Wiem ,że te jego wybuchy złości i agresji nie są nieuzasadnione. Mamy problemy finansowe. To pewnie przez to. 
Poszłam do kuchni i napiłam się wody. Westchnęłam głęboko a po chwili poszłam do łazienki. Był już wieczór więc wzięłam prysznic i szybko wskoczyłam w moją koszulę nocną i założyłam szlafrok. Od pewnego czasu śpię w szlafroku. Nie chcę żeby Leon widział moje siniaki na nadgarstkach. Wyszłam z łazienki i ruszyłam w stronę sypialni. Zdziwiłam się widząc Leona leżącego na łóżku w samych bokserkach. Pewnie umył się w drugiej łazience. Położyłam swoją biżuterię i inne rzeczy na krzesło stojące obok szafy. Powoli podeszłam do łóżka i położyłam się. Leon patrzył na mnie smutno. Nie odezwałam się. Położyłam się odwracając się do niego plecami. Po chwili poczułam jak ktoś mnie obejmuje. Lekko się wzdrygnęłam. 
-Violu przepraszam - szepnął mi do ucha - Kocham cię.
Nie wiem dlaczego ale poleciały mi łzy. Albo to moje policzki tak piekły albo to łzy były gorące. Leon nic więcej nie powiedział. Ja też nie odezwałam się ani słowem.

***

-Violetto używałaś dzisiaj karty? - usłyszałam surowy głos Leona. Zadrżałam w środku. 
-Ttakk - zająknęłam się. 
Leon podszedł do mnie szybkim krokiem.
-Przecież ci mówiłem ,że nie masz jej na razie używać! - krzyknął mi prosto w twarz.
-Zapomniałam a musiałam dzisiaj zrobić zakupy - wytłumaczyłam ale Leon nawet nie zwrócił na to uwagi.
-Nigdy mnie nie słuchasz! - wrzasnął chwytając mnie po raz kolejny za nadgarstek. Przymknęłam oczy bo poczułam straszny ucisk.
-Leon przecież nie zrobiłam tego specjalnie - powiedziałam prędko - puść mnie!
Niepotrzebnie krzyknęłam bo dłoń Leona powędrowała na mój policzek. I tak po raz pierwszy mnie uderzył. Zakręciło mi się w głowie a w oku pojawiła mi się łza. Uścisk Leona nieco zmalał więc skorzystałam z okazji i wyrwałam rękę. Pobiegłam do drzwi i szybko wybiegłam z domu. Biegłam przed siebie nawet nie wiedząc gdzie. W końcu zatrzymałam się pod jakimś budynkiem. Płakałam. Byłam pewna ,że Leon nie posunie się tak daleko. Mój mąż mnie uderzył. Mój Leon mnie uderzył. Dotknęłam wilgotnego policzka. Piekł mnie bardzo. Nowy siniak zaczął wykwitać na mojej ręce. Ta ucieczka nie była mądrym ruchem. Nie powinnam wybiegać z domu tak nagle. Leon pewnie jeszcze bardziej się zdenerwował. Postanowiłam wrócić ale bałam się. Bałam się jego. Po raz pierwszy poczułam starch przed Leonem. Chcąc nie chcą wróciłam do domu. Weszłam po cichu. Kiedy Leon mnie zobaczył, zbliżył się do mnie. Przymknęłam oczy bo myślałam że znowu chce mnie uderzyć. On jednak spojrzał na mój policzek a na jego twarzy malowało się zdezorientowanie i ból.

-Violu - zaczął.

Nie chciałam go jednak słuchać. Pobiegłem do łazienki i zamknęłam się na klucz. Leon próbował się do mnie dostać. Najpierw spokojnie pukała ale potem zaczął uderzać i kopać w drzwi. Znowu się rozpłakałam. 

Siedziałam tam do późnej nocy. W między czasie wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę. Wyszłam z łazienki i po cichu poszłam do salonu. Ułożyłam się na sofie i tak zasnęłam.

***

-Violetta! - usłyszałam głośny krzyk nad moją głową. Od razu wyrwał mnie ze snu. 

Otworzyłam oczy a nade mną stał Leon. 

-Leon...

-Aż tak mnie nie kochasz że przenosisz się na sofe zamiast spać w sypialni?! - krzyknął.

Wstałam. 

-Leon nie, ja po prostu - chciałam coś powiedzieć ale mi przerwał. 

-Co ja ci takiego robię? - zapytał chwytając mojego przedramienia - Uciekasz przede mną.

Pokręciłm głową z bezsilności. Nie wiedziałam co mówić. W pewnym momencie szlafrok zsunął się ze mnie. Nie wiem nawet jak. Leon podniósł moją dłoń patrząc na posiniaczone nadgarstki i ręce. Wyrwałam się i pobiegłam na górę ale on za mną więc nie miałam jak zamknąć sypialni na klucz. Usiadłam pod ścianą zakrywając ręce. 

On delikatnie wyrwał je z mojego własnego uścisku i obejrzał dokładnie. Po policzkach zaczęły spływać mi łzy. 

-Violetto... Nie - szepnął a jego oczy się zaszkliły - Nie płacz kochanie bo tego nie zniosę.

-Leon to nic - chciałam wyrwać rękę ale nie pozwolił mi.

-Wyrządziłem ci krzywdę - powiedział - Nie chciałem. Violetto wybacz mi. Jesteś moim całym światem. Nie wiem jak mogłem odbijać swoje problemy  na tobie. Jakim muszę być idiotą.

-Ja już ci dawno wybaczyłam - powiedziałam a on delikatnie mnie przytulił.

-Nie umiem sobie ostatnio poradzić z problemami. Ale pójdę do psychologa i znajdę inne rozwiązanie a nie krzywdzenie ciebie.

-Naprawdę?

-Tak kochanie.

2 miesiące później

Razem z Leonem chodzimy do paychologa. Leonowi to pomaga. Nie jest już agresywny w stosunku do mnie. A rozwiązania problemów szulamy wspólnie. Wszystko się ułożyło. Zrozumiałam ,że zawsze można znaleźć wyjście z sytuacji.

****************
Oto one shot z zakładki pomysły.
Serdecznie dziękuję Gosi za pomysł i mam nadzieję że wykonanie się podoba:)

Do zobaczenia kochani:*