~~~~~Violetta~~~~~
Siedząc w gabinecie tego notariusza, myślałam ,że zwariuję. Byłam napięta jak struna. Oliver siedział obok mnie i wpatrywał się okno. Dalej ciocia Angie, siostra mamy, nerwowo drapała się po nadgarstkach. Kiedyś jak byłam mała, byłyśmy blisko, potem kontakt się urwał. Notariusz przy swoim biurku przeglądał jakieś papiery i co rusz zerkał na swój zegarek. Jedno miejsce obok mnie było wolne. Czekaliśmy na Leona. Spóźniał się już dziesięć minut. To do niego niepodobne ale w sumie dowiedział się w ostatniej chwili i pewnie w po drodze wdał się w jakiś korek. Zawsze miał do tego talent. Uśmiechnęłam się pod nosem. Kolejne dziesięć minut minęło i zaczęłam się już trochę denerwować ,że nie przyjedzie.
-Czyli czekamy jeszcze na pana Leona Verdasa, tak? - odezwał się nagle notariusz wychylając nos spoza swoich kartek.
-Mhm - mruknęłam widząc ,że Oliver zamyślił się i nawet nie słyszał tego co powiedział mężczyzna. -Ale on chyba już nie przyjedzie.
-To już prawie pół godziny - mruczał do siebie mężczyzna.
Zaczęłam nerwowo poprawiać włosy. Miałam nadzieję ,że jednak Leon dotrze.
-Dobrze, w takim razie zacznijmy - zarządził notariusz i w tej samej chwili drzwi się otworzyły i ,ku mojej uldze i zadowoleniu, stał w nich Leon.
-Dzień dobry. Najmocniej przepraszam za spóźnienie - powiedział zajmując miejsce obok mnie.
Notariusz kiwnął głową i poprawił okulary na nosie.
-Nie szkodzi, jest pan w porę. Właśnie mieliśmy zaczynać. Czyli teraz jesteśmy już wszyscy?
-Tak - odpowiedzieliśmy chórem.
-Dobrze. Więc pani Maria Castillo z domu Saramego odeszła 8 listopada bieżącego roku. Zostawiła jednak testament ,który dokładnie rozpatrzyłem i właśnie w tej sprawie państwa wezwałem.
Przełknęłam ślinę. Nie wiem czy aby na pewno chcę poznać treść tego dokumentu. Nie mam pojęcia co mama mogłaby mi zapisać choć jest to teraz w tym wszystkim najmniej ważne. Boję się ,że testament jeszcze bardziej poróżni mnie i Leona.
-Panu Oliverowi Steel, został zapisany dom oraz ten list - przesunął po biurku białą kopertę z napisem Oliver.
-Pani Angeles Carrara, pani siostra powierzyła pani biżuterię ,która należała do waszej matki, połowę pieniędzy z konta bankowego i ten list - kolejna koperta powędrowała do mojej ciotki.
Naszła mnie ochota by wyrwać ten list jej rąk. Tak bardzo chciałam trzymać coś co tak niedawno pisała moja mama.
-Pannie Violettcie Castillo - wyprostowałam się słysząc swoje nazwisko - został przekazany samochód i również list - kiedy wyciągnął ze swojej teczki biała kopertę z napisem "Violetta" niemal rzuciłam się na niego aby mu ją wyrwać.
Nie obchodził mnie samochód, który dostałam. Liczyło się dla mnie tylko to ,że trzymam list ,który pisała moja mama.
-Panu Leonowi Verdas. - otrząsnęłam się i przeniosłam wzrok na Leona - Pani Maria zapisała panu drugą połowę swoich pieniędzy czyli dokładnie 76 tyś, oraz to - Leon z wahaniem wziął kopertę ze swoim imieniem.
Mama napisała list do każdego. Sama nie wiem dlaczego zapisała Leonowi te pieniądze. Absolutnie mu tego nie zazdroszczę ale trochę się dziwię. Chociaż w sumie, moja mama traktowała Leona prawie jak własnego syna.
Omówiliśmy jeszcze jakieś sprawy bardziej formalne z ,których niewiele rozumiałam, po czym opuściliśmy budynek.
-Podwieźć cię? - usłyszałam głos Leona kiedy już znaleźliśmy się na zewnątrz - Czy jedziesz z Oliverem?
-Możesz mnie podwieźć - mruknęłam trochę speszona.
Ruszyliśmy do jego auta. Usiadłam po stronie pasażera i pogrążyłam się w myślach. Nawet nie zauważyłam, kiedy podjechaliśmy pod mój dom. Powiedziałam tylko krótkie "dzięki" i szybko ruszyłam do drzwi.
Zaczęłam nerwowo poprawiać włosy. Miałam nadzieję ,że jednak Leon dotrze.
-Dobrze, w takim razie zacznijmy - zarządził notariusz i w tej samej chwili drzwi się otworzyły i ,ku mojej uldze i zadowoleniu, stał w nich Leon.
-Dzień dobry. Najmocniej przepraszam za spóźnienie - powiedział zajmując miejsce obok mnie.
Notariusz kiwnął głową i poprawił okulary na nosie.
-Nie szkodzi, jest pan w porę. Właśnie mieliśmy zaczynać. Czyli teraz jesteśmy już wszyscy?
-Tak - odpowiedzieliśmy chórem.
-Dobrze. Więc pani Maria Castillo z domu Saramego odeszła 8 listopada bieżącego roku. Zostawiła jednak testament ,który dokładnie rozpatrzyłem i właśnie w tej sprawie państwa wezwałem.
Przełknęłam ślinę. Nie wiem czy aby na pewno chcę poznać treść tego dokumentu. Nie mam pojęcia co mama mogłaby mi zapisać choć jest to teraz w tym wszystkim najmniej ważne. Boję się ,że testament jeszcze bardziej poróżni mnie i Leona.
-Panu Oliverowi Steel, został zapisany dom oraz ten list - przesunął po biurku białą kopertę z napisem Oliver.
-Pani Angeles Carrara, pani siostra powierzyła pani biżuterię ,która należała do waszej matki, połowę pieniędzy z konta bankowego i ten list - kolejna koperta powędrowała do mojej ciotki.
Naszła mnie ochota by wyrwać ten list jej rąk. Tak bardzo chciałam trzymać coś co tak niedawno pisała moja mama.
-Pannie Violettcie Castillo - wyprostowałam się słysząc swoje nazwisko - został przekazany samochód i również list - kiedy wyciągnął ze swojej teczki biała kopertę z napisem "Violetta" niemal rzuciłam się na niego aby mu ją wyrwać.
Nie obchodził mnie samochód, który dostałam. Liczyło się dla mnie tylko to ,że trzymam list ,który pisała moja mama.
-Panu Leonowi Verdas. - otrząsnęłam się i przeniosłam wzrok na Leona - Pani Maria zapisała panu drugą połowę swoich pieniędzy czyli dokładnie 76 tyś, oraz to - Leon z wahaniem wziął kopertę ze swoim imieniem.
Mama napisała list do każdego. Sama nie wiem dlaczego zapisała Leonowi te pieniądze. Absolutnie mu tego nie zazdroszczę ale trochę się dziwię. Chociaż w sumie, moja mama traktowała Leona prawie jak własnego syna.
Omówiliśmy jeszcze jakieś sprawy bardziej formalne z ,których niewiele rozumiałam, po czym opuściliśmy budynek.
-Podwieźć cię? - usłyszałam głos Leona kiedy już znaleźliśmy się na zewnątrz - Czy jedziesz z Oliverem?
-Możesz mnie podwieźć - mruknęłam trochę speszona.
Ruszyliśmy do jego auta. Usiadłam po stronie pasażera i pogrążyłam się w myślach. Nawet nie zauważyłam, kiedy podjechaliśmy pod mój dom. Powiedziałam tylko krótkie "dzięki" i szybko ruszyłam do drzwi.
W następnym rozdziale...
-Leon mogę cię o coś spytać?...
-Pewnie...
-Nie chcę się wtrącać ale dlaczego zostałeś wezwany na odczytanie testamentu? Mówiłeś ,że już nie jesteście z Violettą razem...
10 września, godzina 16:00
10 września, godzina 16:00