wtorek, 5 lipca 2016

Jak księżniczka z księciem-leonetta. Rozdział 49

Przygotowania do urodzin Violetty szły pełną parą. Lista gości ciągnęła się w nieskończoność. Sala balowa świeciła czystością. Na ścianach wisiały rozmaite ozdoby i gobeliny. Kucharki uwijały się jak mrówki przygotowując rozmaite potrawy, przystawki oraz desery. Violetta natomiast siedziała w swojej komnacie wpatrując się w ekran laptopa. Przeglądała stronę internetową Akademii Księżniczek. Na zdjęciach budynek w ,którym mieściła się szkoła wyglądał bardzo zachęcająco. Duży, różowy, wielowiekowy zamek. Oczywiście nie tak duży jak królewski pałac rodziny Castillo. Można powiedzieć ,że średniej wielkości. Sale wyglądały na bardzo profesjonalne. Największe wrażenie robiło luksusowe spa dostępne w każdej wolnej chwili. Violetta pomyślała ,że być może nie będzie najgorzej, jednak zaraz powróciła myśl ,że rodzice chcą się jej tylko pozbyć. Zamknęła laptopa. Spojrzała na swój kalendarz wiszący nad biurkiem. Różowym pisakiem była zakreślona w serduszko data 17 grudnia. "To już jutro", pomyślała. Jej przemyślenia przerwał dźwięk jej komórki.


Fran: 
Odśnieżaj podjazd, zaraz będę :D

Ja:
Co? Miałaś być dopiero jutro.

Fran:
Wiem, ale jutro nie będę mogła zostać na noc
a muszę przecież dzisiaj wybrać dla ciebie idealną 
kieckę :D

Ja:
Okej, czekam :*

Violetta ucieszyła się. Towarzystwo Francesci było jej teraz potrzebne. Nie minęło 10 minut a Francesca już siedziała w jej pokoju opowiadając najnowsze plotki z jej zamku. 
-No i mówię ci ja idę a tam ta kucharka ta wiesz która, całuje się z jednym ze strażników - zaśmiała się Fran głośno. 
-Serio? A ty co zrobiłaś? - dopytywała zaciekawiona Violetta. Uwielbiała historie kuzynki.
-Powiedziałam przepraszam i szybko uciekłam bo inaczej bym tam padła ze śmiechu - obie dziewczyny wybuchnęły śmiechem - No dobra dosyć tych bzdur, pokaż mi jakie masz sukienki do wyboru. 
Królowa Maria jak co roku zamówiła kilka sukienek na tę specjalną okazję. W tym roku zamówiła dokładnie szesnaście ponieważ Violetta tego roku kończyła właśnie tyle lat. Dziewczyny weszły do garderoby Violetty gdzie w osobnej części wisiały suknie przyszykowane na bal.
-W tym roku naprawdę masz z czego wybierać - powiedziała Francesca będąc pod wrażeniem ilością sukien do wyboru.
-Taa - mruknęła szatynka - Moi rodzice lubią się szczycić się swoim bogactwem.
-No to przymierzaj. Każdą po kolei - Francesca rozsiadła się wygodnie na złotej pufie - Muszę cię we wszystkich zobaczyć.

Po godzinnym przebieraniu i wybieraniu w końcu stanęło na długiej, obszytej falbanami, zakładkami i  innymi tego rodzaju ozdobami jedwabnej sukni o kolorze pudrowego różu z gorsetem obszytym diamencikami i innymi szlachetnymi kamieniami. Długi tren ciągnął się na prawie dwa metry długości. Sukienka miała kilka warstw dlatego też nie ułatwiała swobodnego poruszania. 
-Wyglądasz w niej olśniewająco - zachwyciła się Francesca.
Violetta również musiała przyznać ,że suknia była piękna.
-No dobrze - klasnęła Fran - jest już prawie 19:00 czyli najwyższa pora na nasze mini spa ,które zaraz ci przygotuję.
-Co? - zdziwiła się Violetta.
-Ty wyskakuj z tej kiecki a ja idę ci przygotować kąpiel z olejkami. A po kąpieli ekspert Francesca zrobi ci odświeżającą maseczkę. Musisz wyglądać jutro perfekcyjnie - mówiła podekscytowana.
-Czy to konieczne?
-Oczywiście. Przebieraj się a ja idę nalać wody do wanny - to mówiąc wybiegła z garderoby i pognała do łazienki.  

Informacja dotycząca poprzedniego konkursu na one shota

Moi drodzy!
Ten wpis kieruję przede wszystkim do dziewczyn ,które brały udział w konkursie na one shota. Wasz blogi są już w polecanych. Mam nadzieję ,że dodałam wszystkie. Jednakże jeżeli któregoś tam nie ma to bardzo proszę napiszcie mi w komentarzu. Mam straszny bałagan w poczcie więc istnieje możliwość ,że któregoś bloga przeoczyłam. Także proszę sprawdźcie.  W sprawie innych nagród chyba ze wszystkimi się dogadałam. Od jutra zacznę publikować wasze one shoty od wyróżnień.
Rozdział dziś wieczorem.
Do zobaczenia :)

poniedziałek, 4 lipca 2016

Jak księżniczka z księciem-leonetta. Rozdział 48

Dni mijały a wraz z nimi tygodnie i miesiące. Listy od Leona nadal leżały na dnie szufladki w komnacie księżniczki Violetty, cały czas nieotwarte. Śnieg przykrył powierzchnię królestwa Arendelle. Wielkimi krokami zbliżały się urodziny królewskiej córki.


***


Cześć Fede,
co u ciebie? Też tak przysypało wasz pałac? Pewnie już wypróbowałeś nowe sanki. Nie mogę się doczekać kiedy znowu się zobaczymy. Jesień była taka nudna i długa. Prawie w ogóle się nie widzieliśmy. Brakuje mi Twojego poczucia humoru. Ostatnio jestem w kiepskim nastroju. Już niedługo styczeń i mój wyjazd do akademii. Już nic nie zmieni decyzji moich rodziców. Jestem już wpisana na listę szkoły.
Niedługo moje urodziny. Na pewno moi rodzice przyślą Tobie i Twoim rodzicom zaproszenie. W każdym razie czuj się zaproszony już teraz. 
Cóż mogłabym jeszcze napisać. Strasznie tutaj nudno. Normalni ludzie w moim wieku spędzają czas na powetrzu. A mnie nie wolno wychodzić z zamku bo "czasami się przeziębię". Na szczęście mam Fran. Między nami dokładnie tak jak dawniej. Tylko czasem ona porusza temat Leona. Wtedy ja odpowiadam szybko wymijając temat. A co do niego to... Nie widziałam go dawno. W szufladce ciągle mam listy od niego sprzed kilku miesięcy. Nie mam ochoty ich otwierać. 
Mam nadzieję ,że szybko odpiszesz bo chyba zanudzę się tutaj na śmierć. 

Buziaki
 Violetta



*** 


Droga Violu,
u mnie dobrze. W przeciwieństwie do Ciebie nie narzekam na brak rozrywki gdyż zima tego roku jest piękna i spędzam wiele czasu na mojej prywatnej górce do zjeżdżania. Moja matka jednak nie pozwala mi chodzić samemu (pomińmy fakt ,że mam 16 lat) i wysyła zawsze za mną naszego lokaja. Równy z niego gość ale nie da się ukryć ,że patrzy na mnie jak na idiotę kiedy z piskiem zjeżdżam na sankach. Z sanek nigdy się nie wyrasta. Musisz kiedyś ze mną spróbować. 
Taka ładna księżniczka jak ty nie powinna być smutna. Tak wiem ,że takie teksty to tylko w tanich romansidłach ale taka jest prawda. Głowa do góry, będzie dobrze.
Dziękuję za zaproszenie na urodziny. Też nie mogę się doczekać kiedy się zobaczymy. Ale zanim przyjadę musisz zrobić jedną rzecz. Właściwie to dwie. Pierwsza. Otwórz te listy! Natychmiast! Rzuć list ode mnie i biegnij czytać tamte.
Zakładam ,że i tak mnie nie posłuchałaś. Oj Viola,Viola.
Jednak wyjeżdżasz do akademii? Może nie będzie tak źle. Nie martw się. Kończę bo zaraz kolacja a jestem piekielnie głodny. Trzymaj się ciepło Violu.

Całuję Cię mocno,
Federico


PS. Zapomniałem dopisać co jest tą drugą rzeczą ,która masz zrobić do mojego przyjazdu. Powiedz kucharkom ,że mają przygotować te tartaletki z jagodami ,które były na ostatnim bankiecie.



**********************************************************************************

Hej, hej.
Dzisiaj rozdział oparty na listach Violi i Fede. 
W 50 rozdziale urodziny Violi a co na tych urodzinach? 
Zobaczycie sami :) 

 

sobota, 2 lipca 2016

Jak księżniczka z księciem-leonetta. Rozdział 47

Dni mijały a Violetta beztrosko spędzała je w odwiedzinach u Federico. Okazał się on świetnym słuchaczem. Dzięki niemu Violetta zapomniała o swoich rozterkach względem Leona i o okropnym pomyśle jej rodziców. A przynajmniej na chwilę. Ponieważ wszytko co dobre, szybko się kończy.
Po tygodniu spędzonym u przyjaciela, Violetta wróciła do domu. W zamku w dalszym ciągu panowała cicha a zarazem napięta atmosfera. Nie zamierzała rozmawiać z rodzicami. Oni też jakoś specjalnie się do tego nie kwapili.
Po powrocie czekało na nią kilka listów. Większość od Leona. Sama się sobie dziwiąc wyrzuciła je do szuflady. Nie miała ochoty ich czytać. Rozmowa z Federico podziałała na nią uspokajająco i bała się ,że po przeczytaniu listów znowu ogranie ją smutek.

***

Killa dni później Violetta została wezwana do gabinetu swojego ojca. Bez zbędnych wymówek udała się na dół. Ta cisza między nią a rodzicami zaczynała ją już trochę męczyć.
-O Violu dobrze ,że już jesteś - powiedziała królowa Maria z uśmiechem.
Violetta uśmiechnęła się blado.
-Córeczko na samym początku chciałbym cię przeprosić - zaczął król German - Być może zbyt ostro oznajmiłem ci naszą decyzję o twojej nauce w akademi i byłem nieco niemiły.
Violetta była zdumiona. Ojciec nigdy jeszcze jej za nic nie przepraszał. W jej głowie zrodziła się myśl ,że być może rodzice odwołają decyzję o jej nauce.
-Jednakże - ciągnął dalej - Nadal jesteśmy tego samego zdania i go nie zmienimy. Wstąpisz do Akademii Księżniczek od stycznia. Wezwliśmy cię tutaj aby omówić z tobą dokładnie tę sprawę.
Violetta westchnęła.
-Tato proszę. Nie wysyłajacie mnie do akademii - rzekła błagalnym tonem niczym pięcioletnia dziewczynka prosząca o nową zabawkę.
-Violetto to już postanowione - odparł stanowczo król.
-Mamo - spojrzała prosząco na królową Marię opierającą się o dębowy regał.
-Córciu to tylko jeden rok - powiedziała - przynajmniej na razie - dodała ciszej.
-Ale dlaczego chcecie mnie tam wysłać? Obiecuję ,że będę się zachowywać wzorowo. Nie będę wam wchodzić w drogę przysięgam. Tylko pozwólcie mi zostać w zamku - prosiła.
Czuła ,że zaraz się rozpłacze choć w gruncie rzeczy nie wysyłli jej na Antarktyde tylko do prestiżowej szkoły przeznaczonej właśnie dla księżniczek.
-Kochanie ty nam nie przeszkadzasz tutaj - powiedziała królowa.
-Tutaj chodzi tylko i wyłącznie o twoje dobro - dodał jej mąż.
Violetta nie mogła dłużej już tego słuchać. Przeprosiła rodziców i wyszła. Schowała się w ogrodzie w tym samym miejscu gdzie już dwa razy znalazł ją Leon. Zalała się łzami. I tym razem nie było Leona mówiącego: wszytko będzie dobrze.

Rozdział?

Kochani wiem, kilka dni nie było rozdziału. Musiałam się jakoś tak przyzwyczaić do wakacji :D ale dzisiaj późnym wieczorem będzie rozdział 47 i od jutra już zaczynamy na nowo z rozdziałami codziennie lub co dwa dni.
A co do one shota dla aneci. Pracuję nad nim i mam ogromne opóźnienie ale pojawi się. Możesz mnie żywcem zakopać za to spóźnienie. Ale w tym miesiącu na pewno go wstawię.
Do zobaczenia kochni!