Siedemnaście lat kończy się tylko raz w życiu ale czy to powód do radości? Zwłaszcza ,że nie można spędzić tego dnia z ukochaną osobą. Leon nie miał w tym roku za swoje urodziny. Violetta i on dopiero co zaczęli tak naprawdę być razem a już byli skazani na rozłąkę. Ona w Akademii, on w swoim zamku w ,którym robiło się coraz gęściej od gości. Typowy bal tyle ,że z wielkim tortem i milionem prezentów i życzeń. Leon cieszył się tylko z przybycia Francesci. Przynajmniej będzie miał z kim rozmawiać.
-Leon - za jego plecami stanęła nagle królowa Morena tym samym przerywając jego przemyślenie.
-Tak mamo?
-Chciałabym abyś poznał Isabell Rose - przed nim stała średniego wzrostu blondynka o błękitnych oczach ubrana w pasującą do koloru oczu długą suknię.
-Miło mi - powiedział Leon świdrując wzrokiem nieznajomą.
-To córka mojej starek przyjaciółki - wyjaśniła matka Leona i już po chwili jej nie było.
-Dużo słyszałam o tobie - odezwała się dziewczyna - I bardzo chciałam cię poznać.
-To masz teraz okazje - powiedział Leon blado się uśmiechając.
-Może pokarzesz mi ogród? - zaproponowała a Leon nie chcąc zachowywać się jak należy, zgodził się.
-Może opowiesz coś o sobie? - zaproponowała kiedy szli alejkami.
-Nie mam zbyt ciekawego życia - wymigał się Leon - Ale ty możesz coś opowiedzieć o sobie.
Ten pomysł spodobał się Isabell o wiele bardziej niż żeby miała słuchać gadanin Leona. Przez kilkanaście następnych minut mówiła o swojej rodzinie, pałacu, byłym chłopaki a szczególnie o zainteresowaniach. Kochała jeździć konno lecz musiała z tego zrezygnować gdyż kiedy raz spadła rodzice zabronili jej zbliżać się do tych zwierząt. Leonowi również pasował taki układ. Ona mówiła, on przytakiwał. Isabell raczej nie była osobą interesującą. Leon bardzo szybko zauważył ,że uwielbia mówić o sobie. Wszystko byłoby w porządku gdyby blondynka w pewnym momencie nie zaczęła flirtować z Leonem. Sytuacje uratowała Francesca ,która odciągnęła księcia od zszokowanej blondynki.
-Co ty tam z nią wyrabiałeś? - wrzasnęła na niego kiedy znaleźli się w dosyć ustronnym miejscu.
-Ja nic - podniósł ręce w geście obronnym - To ona jest jakaś dziwna.
-Dobra mniejsza z tym. Ty i Violetta... No wiesz, jesteście razem?
-Tak - zaśmiał się a Fran rzuciła mu się na szyję.
-Tak się cieszę - uśmiechnęła się.
**********************************************************************************
Hej, hej.
Znowu rozdział krótki ale powoli zbliżamy się do końca tego opowiadania.
Klamka zapadła, będzie 75 rozdziałów. Już mam wszystko rozplanowane. W następnym pewnie znowu powieje nudą bo będą listy do Violetty od Leona ale też i od Fede :) Więc może komuś się spodoba :)
Do jutra kochani :*